Opolski rynek
Starówki, czy też Stare Miasta to chluby swoich miast. Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk, ale także Tarnów, czy Sandomierz są dumne ze swoich Starówek i promują je jako główne atuty turystyczne. Zapewne słusznie, bo historyczna zabudowa to atrakcja sama w sobie. Ale czasem coś jest nie tak z tym głównym atutem.
Przykładem ciekawej Starówki, w której coś jest nie tak, jest Stare Miasto w Opolu. Uliczki prowadzące do Rynku są ładne i urokliwe, ale im bliżej jesteśmy samego Rynku, tym krajobraz zaczyna być coraz bardziej monotonny. Sam Rynek oraz jego najbliższe okolice są opanowane przez oddziały banków. Ale ile ich tam jest? To prawdziwe pole bitwy konkurencyjnej polskich finansów dla osób indywidualnych. Jeżeli ktoś chciałby poznać polską panoramę bankowości detalicznej, to polecam wizytę w Opolu. Na bardzo niewielkim obszarze spotka większość z jej reprezentantów.
Dlaczego tak się czepiam banków w Opolu? Dlatego, że jest to doskonały przykład zepsucia jednego z najważniejszych zasobów turystycznych miasta. Stare Miasto powinno oferować różnorodną mieszankę sklepów, barów, kawiarni, restauracji, księgarni, punktów usługowych, galerii, muzeów i innych ciekawych ofert, które potrafią wykorzystać wyjątkowy kontekst miejsca. Atrakcyjność miejsca wynika właśnie z tej różnorodności, w której każdy znajdzie ofertę dla siebie.
Myślenie marketingowe powinno tu przebiegać w następujący sposób:
· Po co ludzie przychodzą na Stare Miasto?
· Jak chcą spędzić tam czas?
· Jak zatrzymać odwiedzających Stare Miasto jak najdłużej?
Zamiast tego zadawane jest inne pytanie: Kto zaoferuje najwięcej za miejsce na Starym Mieście? W taki sposób oddziały banków zdominowały opolski Rynek i jego okolice. Problem w tym, że takich, którzy przychodzą na Stare Miasto, aby poznać jak najwszechstronniejszą ofertę bankową jest niewielu.
O co tyle krzyku? Przecież nadal można spacerować, usiąść w jednej z nielicznych, ale obecnych pubów lub restauracji. I tu trafiamy w sedno sprawy. Tym sednem jest odpowiedź na pytanie: Co może zrobić człowiek na Starówce? A dokładnie chodzi o liczbę i jakość oferowanych mu opcji zagospodarowania czasu w sposób dla niego ciekawy (po angielsku nazywa się to quality time). Im mniejsza liczba możliwości i im te możliwości słabsze i bardziej monotonne, tym niższa atrakcyjność miejsca. Bo marketing miejsc to nie tylko promocja, ale także atrakcyjność samych miejsc jako przedmiotów tej promocji. Kiepskiego towaru w ładnym opakowaniu nikt nie chce.
Proces analizy strategicznej obejmuje następujące etapy:
1. Jaka jest pozycja na rynku?
2. Jak wpływają na nią cztery czynniki strategicznej analizy: otoczenie rynkowe, konkurenci, nabywcy i własne zasoby i kompetencje?
3. Jaki jest główny problem zagrażający pozycji firmy, marki na rynku?
Te pierwsze 3 punkty to analiza problemu.
4. Jaka najkorzystniejsza pozycja jest możliwa do zajęcia przy istniejących ograniczeniach czterech czynników strategicznych?
5. Jak ją osiągnąć?
Jednozdaniowe ujęcie punktów 4 i 5 to rekomendacja.
6. Jakie istnieją alternatywne możliwości?
7. Porównanie alternatyw między sobą.
8. Sprawdzenie wyboru do rekomendacji czterema czynnikami strategicznymi. W jaki sposób ograniczają strategie?
Po pierwsze strategia to identyfikacja docelowych odbiorców.
Jacek Pogorzelski