Nasze lokalne wybory
8 06 2009Patrząc na świat z perspektyw własnego regionu rzadko kiedy nasze zainteresowanie sięga dalej, niż do granic Polski. Następnego dnia po wyborach do Sejmu i Senatu mamy wrażenie że budzimy się w nowej Polsce. Jedni są pełni nadziei, inni myślą o wyjeździe. Podobnie zaczynamy reagować na wybory samorządowe – po 20 latach kształtowania się samorządności mamy coraz większą świadomość tego, że wybory do władz lokalnych na kilka lat ukształtują naszą rzeczywistość.
A jak czujemy się po zakończonych wczoraj wyborach do Parlamentu Europejskiego? Czy mamy dzisiaj wrażenie, że obudziliśmy się w nowej Europie, w nowej rzeczywistości?
Niestety, ale większość Polaków tak nie myśli. A przecież Parlament Europejski – jedyna demokratycznie wybierana instytucja Unii Europejskiej – decyduje o kształcie unijnego prawa oraz ma ogromny wpływ na unijne budżety. Decyzje Parlamentu Europejskiego mają więc bezpośredni wpływ nie tylko na sytuację w poszczególnych krajach, ale także, a może przede wszystkim, na sytuację w regionach, miastach, wsiach, a więc bezpośrednio w tych miejscach, w których żyjemy. Dlaczego zatem tak niewiele wiemy o tej instytucji i tak niewiele się nią interesujemy?
Być może trzeba więcej czasu, abyśmy poczuli się obywatelami Europy. Szkoda tylko, że nasze władze nie czynią nic, aby ten proces przyśpieszyć. Wystarczy spojrzeć na przebieg tegorocznej kampanii wyborczej. Zdominowana została sprawami krajowymi, pomimo że dotyczyła PE, a więc spraw, które rozstrzygają się na poziomie europejskim. Nikomu nie przyszło nawet do głowy, żeby wyjaśnić wyborcom, jakie frakcje działają w Parlamencie Europejskim, jaka jest ich polityka oraz jak mogą one wpływać na naszą rzeczywistość. A przecież eurodeputowani zachowują się najczęściej zgodnie z wytycznymi swoich grup politycznych. Czasami zdarza się oczywiście, że łamią oni tę regułę i głosują blokami narodowymi, ale takie sytuacje należą do rzadkości. Powinniśmy więc dokładnie wiedzieć, jaka jest np. polityka Europejskiej Partii Ludowej, skoro w liczącym 736 deputowanych europarlamencie prawdopodobnie zgarnie ona 267 mandatów, a w skład EPL prawdopodobnie wejdzie prawie połowa polskich eurodeputowanych. A tej wiedzy niestety nam nie zaprezentowano.
Winę za tę sytuację ponoszą przede wszystkim politycy. Pozostaje mieć nadzieję, że w następnych wyborach wzrośnie nasza wiedza oraz świadomość, że wybór eurodeputowanego wcześniej, czy później wywrze wpływ w miejscu mojego zamieszkania.
Piotr Korolko





